|
Śpiewać wszystko
rozmowa z Jarosławem Brękiem - poznańskim śpiewakiem, bas-barytonem
Jest pan poznaniakiem, ale w rodzinnym mieście bywa raczej gościem...
Rzeczywiście do tej pory nie mialem okazji spiewania w poznańskiej Operze. Debiut w "Don Pasquale" nastąpił w minioną środę.
Z jakimi teatrami jest pan związany ?
Z Warszawską Operą Kameralną i Operą Narodową w Warszawie.
Występuje pan zarówno w spektaklach, jak i w oratoriach, a także z recitalami pieśni. W której z tych form czuje się pan najlepiej ?
Uważam, że każdy śpiewak powinien świadomie śpiewać wszystko czyli operę, oratoria i pieśni. Każda z tych form rozwija i jest niezbędna dla prawidłowej higieny głosu. Nie ukrywam, że coraz bardziej zakochuję się w operze, choć znaczniejszą część mojego kalendarza wypełniają koncerty.
Tak jak te w ramach trwającego właśnie w wielkopolsce festiwalu "Muzyka wszechobecna" ?
Recital to zupełnie inna, intymna forma kontaktu z widzem. W przypadku najbliższych koncertów podkreślić należy, że przedstawimy rzadko wykonywany repertuar. Nieczęsto słucha się bowiem pieśni Kurpińskiego, czy Nowowiejskiego.
Sami z Urszulą Kryger wybraliście taki repertuar ?
Zaproponowano nam nazwiska kompozytorów, ale pieśni wybieraliśmy sami.
Wywodzi się pan z "Poznańskich Słowików", z którymi do dzisiaj pan koncertuje. Czym była dla pana przygoda z tym chórem ?
Od strony muzycznej chór wykształcił mnie na tyle, że właściwie już jako dziecko zdobyłem wiedzę, którą nabywa się w szkole średniej lub nawet w pierwszym okresie studiów. Myślę przede wszystkim o nauce solfeżu i stylach muzycznych. Śpiew w chórze stał się też impulsem do wyboru mojej drogi zawodowej, a wreszcie zaowocował solowym debiutem, który umożliwił mi prof. Stefan Stuligrosz.
Ma pan w swym dorobku wiele nagród na konkursach. Czy uważa pan, że śpiewakowi wystarczy zwycięstwo na jednym konkursie czy też powinno być ich więcej ?
Ja sprawdziłem się na kilku, ale teraz w świecie coraz bardziej liczą się przesłuchania. Konkursy owszem dają możliwość wpisania ich w życiorys, ale coraz rzadziej przekładają się na kontrakty. Z drugiej strony udział w renomowanym konkursie to wyjątkowo wymierny sprawdzian dla śpiewaka, a również wielki splendor w przypadku zdobycia nagrody.
Są konkursy na które by pan pojechał ?
Tak. Wybieram się jeszcze na kilka.
A w najbliższym czasie po festiwalu gdzie pan zaśpiewa ?
W końcu maja śpiewam w Berlinie w "Requiem" Glorii Bruni, potem w Poznaniu wystąpię w "Stworzeniu świata" i w IX Symfonii Beethovena. W Katowicach zaśpiewam natomiast pieśni Up to the silence Eugeniusza Knapika. 15 czerwca wystąpię w Warszawie na inauguracji Festiwalu Mozartowskiego w "Weselu Figara".
Rozmawiamy w trakcie festiwalu "Muzyka wszechobecna". Czy w życiu Jarosława Bręka muzyka też jest "wszechobecna" ?
Absolutnie nie. Staram się bronić przed tym najmocniej jak umiem Lubię chodzić z narzeczoną do kina. Gdy jestem w Poznaniu kibicuję na meczach "Lechowi".
Rozmawiał Marek Zaradniak
Gazeta Poznańska, 23.05.2003
|