|
Dzięki chórowi
nie mam tremy
"Eurośpiewak" Jarosław Bręk
Jarosław Bręk karierę śpiewaka
rozpoczynał w wieku 6. lat u prof. Stefana Stuligrosza w Chórze Chłopięcym
i Męskim "Poznańskie Słowiki". Dziś, jako 23-latek, sięga wokalnego
Parnasu.
Bas-baryton jest reprezentantem Polski na Międzynarodowym Forum Młodych
Wykonawców w Lizbonie pod auspicjami Europejskiej Unii Radiowo-Telewizyjnej.
Chóralne ABC
Urodził się w Poznaniu, w znaku Ryb. Nie wywodzi się z rodziny o muzycznych
tradycjach. Jednak: - Często podśpiewywałem w domu, więc mama zapytała,
czy chciałbym śpiewać w chórze - wspomina. Był najmłodszy w grupie.
Najpierw uczył się solfeżu. Wreszcie przyszedł dzień egzaminu przed profesorem.
- Pamiętam, że z emocji się rozpłakałem. Ale zdałem - mówi.
Edukacja i przyjaźń
Dopiero teraz potrafię docenić to, co dał mi chór: dyscyplinę, samoorganizację,
punktualność, ale przede wszystkim edukację muzyczną. Zdobyłem obycie
przed publicznością, poznałem akustykę różnych sal - to cenny bagaż. 8
lat spędzonych wśród chóralnej braci, to także przyjaźnie, które trwają
do dziś.
Bez tremy
Brak tremy przed występem, to także zasługa chóru. - Mam świadomość,
że jestem dobrze przygotowany. Mój dziekan, prof. Pustelak mówi, że jak
ksiądz, wiem kiedy mam zacząć i kiedy skończyć - stwierdza lakonicznie.
"Zapala się", gdy mówi o warszawskiej akademii, gdzie obecnie
studiuje. - Panuje tam niesłychana atmosfera! Nie ma dystansu między
studentami a profesorami. To po prostu nasi starsi koledzy. Akademia
Muzyczna w Warszawie daje także większą swobodę koncertowania. Za najważniejszy
uważa swój pierwszy solowy koncert. Miał wtedy 19 lat. - Zastąpiłem
chorego basa, Czesława Gałkę. Mój mistrz, prof. Stuligrosz był ze mnie
zadowolony (25. marca "Mistrz i uczeń" wystąpią w Auli UAM).
Łut szczęścia
Na początku trzeba mieć szczęście: z powodzeniem wystąpić w pierwszym
konkursie, w 2-3 znaczących koncertach, a one spowodują lawinę propozycji
- mówi Jarosław Bręk. Sam w pierwszym swoim konkursie w Dusznikach Zdroju
(1998) zdobył od razu I miejsce i dwie nagrody specjalne. Najwyższe trofea
przywiózł także z Międzynarodowego Konkursu Wokalnego w Barcelonie. Był
jedynym Europejczykiem, który zakwalifikował się w 1999 r. do finału konkursu
"Włoskiego belcanto" w Vercelli! Koncert w Studio S-1 przyniósł
mu propo- zycję Polskiego Radia, by reprezentował nasz kraj w marcu br.
w konkursie Europejskiej Unii Radiowo-telewizyjnej (EBU) w Lizbonie.
Plany do 2001
Nominowany do Paszportu "Polityki" Jarosław Bręk występy artystyczne
ma zapewnione do stycznia 2001. Nie sposób wymienić wszystkich, ale są
to m.in.: jeszcze w marcu udział w pierwszym na świecie finale finałów
największych konkursów wokalnych w Hanowerze (wraz z Iwoną Hossą). W kwietniu
prawykonanie oratorium "Droga krzyżowa" Pawła Łukaszewskiego
w Warszawie, w maju koncert z okazji urodzin papieża w Rzymie, recital
pieśni Mozarta w Teatro Liceo w Barcelonie, w czerwcu debiut operowy w
wymarzonej roli Almavivy w "Weselu Figara". W styczniu 2001
wyjeżdża na tournee do Japonii z IX Symfonią Beethovena.
Małgorzata Derwich
Express Poznański, 25.03.2000
|